reklama na szczycie wpisu

Kiedy o prezydenturę walczyli Kwaśniewski i Wałęsa byłem takim sobie szczylem z polityczną bombą w gębie. Brałem to wszystko strasznie poważnie, politykę widziałem w kategorii „oni – my”. Nie było szarości, wróg jasno określony, a przyjaciel mógł w imię „mojszej” racji wszystko.

Pamiętam straszliwą kłótnię między mną a Wiesiem, który onego czasu za Wałęsą obstawał. Ja za Kwachem. Żarliśmy się na chodniku, a przechodnie mijali nas zastanawiając się, w którym momencie zaczniemy się tłuc.

Potem była operacja usunięcia Cimoszewicza, za którą stała PO, potem beznadziejny Kaczyński, potem równie wielki Komorowski, aż nadszedł jeszcze większy karzeł.

Czy Duda coś zmieni? Czy poprowadzi nas w niepewną przyszłość, powie nam, że będzie lepiej, że nie musimy spieprzać za granicę, że uczciwą pracą i szacunkiem dla samych siebie zbudujemy społeczeństwo obywatelskie? Że czas zacząć się zwyczajnie lubić i pomagać sobie?

No bez jaj. Zresztą który polski prezydent robił coś takiego? Nie przypominam sobie. Każdy kręcił swoje lody. Kwaśniewski utuczył Kulczyka, Kaczyński zginął, Wałęsa rozpoczął wojnę każdy z każdym. Teraz dochodzi Duda.

Facet, który wyżej przysłowiowego wała nie podskoczy.

Jasne, będzie czynił jakieś pojednawcze ruchy wobec swoich przeciwników politycznych, typu „dziś was nie zabijemy” i mrugnie zawadiacko okiem, ale powiedzmy sobie szczerze, w którym kierunku to wszystko zmierza: dorżnięcie w białych rękawiczkach PO. Bo od brudnej roboty są narodowcy, Kukiz, kibole i kółka radia Maryja.

Myślę, że skoro tato Dudy, czyli Kaczyński poczuł krew, nie odpuści. Nie po to uczynił Dudę prezydentem, by ten mu teraz podskakiwał. Kaczor czuje, że jak nie teraz, to już nigdy. Nigdy. I zrobi wszystko, by tak zmienić ustrój państwa, by nikomu nie udało się odwrócić tej sytuacji przez lata.

Oczywiście nie będzie to terror zapowiadany przez centrowych polityków, media i osoby publiczne. Duda, Kaczyński i PiS są na to zbyt cwani. To wszystko będzie w granicach prawa. Polskiego i europejskiego. To prawo będzie po prostu naginane. Będzie powtórka z rozrywki po prostu: to nie ja, to jakiś społeczny element.

A tak naprawdę… No umówmy się, pod polityczną ścianą staną znienawidzone przez większość ludzi i zaplecze prawicy politycy SLD i PO. Natomiast czy będzie to miało efekt na dole? Dla mnie, dla ciebie, dla nas i naszych bliskich? Wątpię.

Bo jeśli szarakowi naprawdę ma się poprawić, jeśli będzie on czuł jakąś stabilizację, pewność nawet nie pojutrza, a zwyczajnego jutra to jemu naprawdę jest wszystko jedno, czy rządzi nim Kaczor, czy PO.

Jeśli ludzie prowadzący mały, bo nawet nie średni biznes zobaczą, że za „oszalałej prawicy” przepisy staną się bardziej przejrzyste, będą mogli funkcjonować na zdrowych zasadach, to naprawdę nie będą płakać, jeśli u władzy stanie między innymi Antoś Macierewicz.

Wrócę do Dudy, bo przecież od niego zacząłem. To nie będzie jakiś wielki prezydent, który trafi do historii. Może będzie nawet bardzo, ale to bardzo przeciętny.

Tyle, że jeśli jesienne wybory parlamentarne wygra PiS, to wtedy Duda będzie filarem i ośrodkiem myśli politycznej zmieniającej po cichu i drobnymi krokami kraj.

Przemek Saracen

Skomentuj

Jeśli spodobał Ci się materiał, zostaw komentarz, proszę :)