Dzisiaj zabiorę was do Helleren, u podstawy Jossingfjord, dystrykt Rogaland, Sogndal kommune.

Jestem przekonany że przynajmniej raz, widzieliście choćby fotografie tego miejsca, z charakterystycznymi małymi domkami, wybudowanymi dosłownie pod wiszącą skałą.

Jossingfjord, jest dość wąskim, ale za to głębokim fiordem, na którego końcu, znajduje się niewielki port załadunkowy, obsługujący statki odbierające rudę Tytanu, wydobywaną w Telnes, kopalni Tytanu oddalonej od portu o jakieś 4 kilometry (jednej z największych kopalni tytanu w Norwegii).

Na potrzeby portu, wybudowano tam niewielką elektrownie wodną, której charakterystyczne zabudowania, można oglądać przy okazji wizyty w domkach Helleren.

Zabudowania Helleren, opuszczone w 1920 roku, obecnie są pod opieką Dalane Folkemuseum. Wiek zachowanych konstrukcji, szacuje się na około 200lat, jednak niektóre znajdujące się tam elementy, są znacznie starsze. Domy są otwarte, i można do nich wejść, oglądając wnętrza i niektóre pozostawione tam sprzęty (stuletnie buty, fragmenty kuchennych sprzętów…)

Miejsce to, może być atrakcyjne także dla miłośników wspinaczki, którzy znajdą tam ściany skalne, przygotowane do uprawiania tego sportu.

Wchodząc do domków Helleren, nie sposób oprzeć się wrażeniu, że miejsce to jest wciąż zamieszkałe, i że za chwilę pojawi się, zaskoczony naszą wizytą gospodarz. Wrażenie to, podsyca widok suszącego się prania, prawdopodobnie powieszonego 104 lata temu przez Hildę, żonę Ivara rybaka.

Hilda wieszając pranie, zastanawiała się, czy mąż będzie pamiętał o jej urodzinach, które wypadają właśnie dziś. Ivar pojechał na targ, sprzedać ryby z nocnego połowu, a w drodze powrotnej, miał podejść do biura zarządu dróg, by odebrać zapłatę, za pomoc przy budowie tunelu.

Hilda, gdy tylko rozwiesiła mokre rzeczy na sznurkach, poszła do kuchni, by zająć się smażeniem urodzinowych naleśników. Głęboko w jednej z szafek, miała ukryty słoik z porzeczkowymi powidłami, które zamierzała podać do naleśników. Na szczęście, wcześniej umówiła się z siostrą, że ta, zaopiekuje się ich dziećmi, tak by Hilda mogła w spokoju zająć się przygotowaniem uroczystej kolacji. Zajęta smażeniem naleśników, nie zauważyła powrotu Iwara, który wszedł cichutko do sieni.

Właśnie zamierzała wylać kolejną porcję ciasta, na gorącą patelnię, kiedy poczuła dłonie Ivara na swoich biodrach, a na jej szyję, posypał się deszcz miękkich i ciepłych pocałunków, przyprawiających ją o dreszcze. Nie przestając całować jej ramion, Ivar wtulił się w nią jeszcze mocniej i wyszeptał „Gratulerer med dagen”. Trwali tak jeszcze chwilę, oboje w innym świecie.

Tego wieczora, Hilda zasiadała do stołu w nowej, prześlicznej sukience, rozsiewając wokoło swój kobiecy blask. Wszyscy cieszyli się smakiem słodkich urodzinowych naleśników, z porzeczkowymi powidłami…

Skomentuj

Skomentuj korzystając z FB, G+, Disqus lub tradycyjnego systemu komentarzy!