reklama na szczycie wpisu

Książki Jo Nesbo zacząłem kupować jeszcze będąc w Norwegii. Co prawda zacząłem już rozumieć tubylców oraz pojmować ich pomysł na życie oraz mentalność. Do kompletu brakowało mi jeszcze poznanie ich kultury, a tę chyba najlepiej poznać dzięki literaturze współczesnej.

Coraz powszechniejsza depresja, zwłaszcza wśród coraz młodszych potomków wikingów ma przecież gdzieś swoje miejsce. Oczywiście, jest tzw. depresja północy wynikająca z warunków geograficznych tego kraju, ale to chyba nie wszystko.

Nieustające manifestowanie dobrego samopoczucia, gadżetomanii i szczęścia ponad wszystko przy jednoczesnej nieumiejętności radzenia sobie z problemami, niemówieniu wprost i paradoksalnie unikaniu bliższych, niż „naskórkowe” interakcji między ludzkich skądś musi się brać, prawda.

Padło na kryminał. A jak na kryminał, to możliwie najlepszy. Sięgnąłem więc po „Czerwone gardło”, cykl policynych powieści autorstwa norweskiego pisarza Jo Nesbo. Ta książka, uznana za najlepszy norweski kryminał w historii stanowiła idealne podglebie do poznania Norwega. Tak myślałem.

Bohaterem powieści jest gliniarz Harry Hole, cyniczny śledczy ze skłonnościami do autodestrukcji, alkoholik. Sztampa. Na kimś trzeba osadzić cykl, prawda?

„Harry Hole, samotnik i alkoholik, a jednocześnie genialny śledczy, przypadkowo wpada na ślad przemyconego do Norwegii snajperskiego karabinu marki Märklin. Trop prowadzi komisarza w kręgi neofaszystów. Czy to przypadek, że starego hitlerowca znaleziono z poderżniętym gardłem w pobliżu miejsca, gdzie zbierają się neonaziści? Hole podejrzewa, że sprawa może mieć początek w czasach drugiej wojny światowej. Jednak morderca jest ciągle o krok przed nim. „

Tyle zapowiedź wydawcy. Wam też niech wystarczy, po co psuć sobie przyjemność. Albo nieprzyjemność czytania.

Powiem wam szczerze, że o ile Nesbo dosyć ciekawie gubi tropy, prowadzi intrygę, czy opowiada o mrocznym Oslo, o tyle formalnie jest to cegła, w wielu przypadkach na granicy grafomanii, której szczyty znajdziemy w „Policji” (najnowsza opowieść cykl o Harrym Hole, tego samego autora).

Cholernie podobało mi się przedstawienie zachowanie Norwegów w czasie drugie wojny światowej, bo okazuje się, że ci dumni z siebie, cudowni i empatyczni nordycy mają w sobie ducha kolaborantów, konformistów i zwyczajnych kłamców. Wielu z was, znających tę nację z magicznych historii, zdjęć i powierzchownych kontaktów z nimi splunie na mnie, no ale cóż…

Pewnych rzeczy nie zmienisz, możesz co najwyżej wyciągnąć z nich wnioski.

Akcja powieści toczy się dwutorowo – współcześnie i w okresie drugowojennym. Problem w tym, że wątki historyczne praktycznie nic nie wnoszą do rozwoju akcji i samej intrygi. Na dobrą sprawę można byłoby ten fragment ograniczyć do kilku stron.

Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że ta książka jest za długa! Samo wprowadzenie zajmuje autorowi niemal pół książki. Niemożliwe, a jednak. Poza tym ten język. Oczywiście są sympatycy takiego pisania, ale jednak czyta się to nielekko. Nie ma tej potoczystości, rytmu, tej łatwości pisania, jaką ma na przykład Clancy, którego czyta się płynnie, lekko i szybko. Nie. Zdania produkowane przez Nesbo w wielu przypadkach zahaczają, a czasami denerwują.

Szczytem wszystkiego jest samo rozwiązanie zagadki kryminalnej. Nie będę zdradzał, ale no nie wypada panie, no nie wypada.

„Czerwone gardło” nie jest aż taką złą powieścią, jak to może wydawać się po przeczytaniu moich wypocin. Podobają mi się wplecione przez Nesbo wątki z niechlubnej przeszłości Norwegii, która dziś syta i dumna nie chce pamiętać o własnych grzechach i haniebnych zachowaniach, do pewnego stopnia intryga oraz dramaturgia wciągają. Jednak to za mało, by mieć satysfakcję po przeczytaniu tej powieści.

Oczywiście zwolennicy literatury Jo Nesbo pozostaną nimi nadal, bo cykl powieści kryminalnych o Harrym Hole z Oslo w tle ma swój styl kochany przez wielu czytelników. Nie będę ich odwodził od lektury, bo przecież nikt nie będzie narzucał nikomu swojego poczucia gustu, prawda?

„Czerwone gardło” w formie audiobooka możecie kupić TUTAJ, natomiast papierową edycję w wykazie pod notką.

Przemo Saracen

Na marginesie: jest taki skecz kabaretu „Paranienormalni”. Od kiedy zacząłem czytać książki Nesbo wiem już skąd autorzy wzięli natchnienie do skeczu.

 

Skomentuj

Skomentuj korzystając z FB, G+, Disqus lub tradycyjnego systemu komentarzy!