sobota, Wrzesień 23, 2017
Start > BLOG > „3,5 tysiąca Polaków wróciło z Norwegii i co z tego wynika”

„3,5 tysiąca Polaków wróciło z Norwegii i co z tego wynika”

W ubiegłym tygodniu gorączkę wzbudziła informacja o powrocie z Norwegii do Polski trzech i pół tysiąca Polaków, a „Wyborcza” zaczęła pisać o Polakach uciekających z Norwegii.


Oczywiście każdy jest mądry i ma receptę na wszystko, jednak wystarczy spojrzeć na sprawę z dystansem, by stwierdzić, że rzeczywistość jest banalna, a natura sama reguluje sytuację.

Zanim przedstawię swoją ocenę chcę zaznaczyć, że powoływanie się na opinię szefa agencji pracy, która ma fatalną opinię w Norwegii jest jakimś nieporozumieniem. Tak, o Adecco tu mowa. Firmie, która raz za razem błędnie prognozuje sytuację na rynku pracy w Norwegii. W wyniku czego ściąga z Polski ludzi, którym po miesiącu każe siedzieć po kwaterach. Bo nie ma dla nich roboty.

Firmie, która jest wzorem bezmyślności i traktowania pracowników jak popychadła. Firmie, która aby tylko nie płacić specjalistom konstruuje im tak umowy o pracę, by musieli robić każdą pracę zleconą przez zleceniodawcę. Bo jak nie, to kopa w dupę. Mało tego, specjalista pracuje oficjalnie jako pomocnik budowlany, dzięki czemu Norwegię budują pomocnicy. Ale Adecco zarabia i jest git.

Firmie, która potrafi przywalać nagany za palenie w pracy mimo, iż pracownik jest niepalący. Firmie, która mając rzesze pracowników bez zleceń, ściąga z Polski dodatkowych ludzi.

Takie jest właśnie norweskie Adecco. I teraz jego szef opowiada brednie na temat rynku pracy w Norwegii oraz prognozach gospodarczych kraju.

W bliższej i dalszej perspektywie planowane są naprawdę duże inwestycje w krainie fjordów. Nieprzypadkowo agencje pracy niemal na gwałt zbierają cv obecnych i przyszłych pracowników. Poszukajcie w google, poszukajcie na stronach norweskich instytucji, jakie państwo planuje projekty – sami zobaczycie. Wystarczy wspomnieć o bazie wojskowej Orland, czy największej w Europie farmie wiatrowej, o rozbudowie lotnisk. To trzy wzięte z czapki przykłady projektów, które same w sobie napędzają lokalny rynek i tworzą „ssanie” na rynku pracy.

Dodajcie do tego fakt, że zawód budowlańca przestaje być atrakcyjny dla Norwega ze względu na relatywnie niskie stawki, ciężki charakter pracy oraz zdominowanie tego zawodu przez pracowników zagranicznych.

Prawda jest – w mojej ocenie – banalna. Wyjeżdżają te wszystkie „heńki” „ryśki” i „janusze”, którzy nie chcą uczyć się języka, nie szanują lokalnych zwyczajów, nie dostosowują się do norweskiej kultury pracy. To proste. Nikt nie chce pracownika, z którym nie można się porozumieć, który ma za nic lokalne regulaminy.

Mniej więcej od dwóch, trzech lat wprowadzany jest po cichu zwyczaj, zgodnie z którym zagraniczny pracownik MUSI integrować się.

Kto dłużej pracuje w Norwegii ten zauważył tę zmianę; mimo, iż Norwegowie znają język angielski, w pracy przestają go używać. Zaczynają stosować zasadę „jesteś u nas, dostosuj się, albo wracaj skąd przyjechałeś”. W tej sytuacji lekceważenie nauki języka norweskiego to nawet nie zbrodnia. To błąd kosztujący powrót do kraju.

Norwegowie nie są głupi, choć na początku takimi się wydają. Chcą, byś zarobione u nich pieniądze wydawał na miejscu zamiast wysyłać do kraju ojczystego. Jest to logiczne i nie wiem, skąd te protesty ze strony naszych.

Mniej więcej w 2012 roku banki rozpoczęły analizę przepływów finansowych z kont pracowników zagranicznych na konta założone w krajach ojczystych. Po prostu Norwegia zaczęła sprawdzać ile traci kasy. Proste. To mniej więcej od tego czasu mamy do czynienia a to z podwyżką paliw, opłat, pobudowano gdzie się da bramki, wzrastają ceny w szkołach językowych, przestaje się stopniowo honorować polskie atesty itd. itp.

Na dodatek mamy do czynienia z konkurencją, np. z Litwy. Ci surowi, robotni ludzie srający tam gdzie pracują, jedzący byle co i mieszkający po „kilkunastu” w jednym pokoju zaczynają nas zwyczajnie wycinać. Pracują do nocy za połowę stawki, są mrukliwi, posłusznie wykonują polecenia i nie lubią nas. Na dodatek wchodzą nam w przemyt alkoholu i papierosów.

Do tego dochodzą umowy zwane „vikariatem”, czyli najzwyklejsze śmieciówki. Jest praca – jesteś kochany. Nie ma roboty – spierdalaj Polaku. Tak potraktuje cię i pracodawca, i agencja pracy, ze szczególnym uwzględnieniem Adecco.

I prawie na koniec: NAV. Jest jakaś chora legenda, która mówi, że NAV daje nam na piękne oczy zasiłek dla bezrobotnych. Niezależnie od wszystkiego. No cóż. Niekoniecznie. Coraz częściej mamy do czynienia z kontrolami ze strony urzędu. A wnioski z tych kontroli niekoniecznie są wesołe dla nas.

To, co napisałem nie dotyczy polskich rodzin, które postanowiły szukać lepszego życia właśnie w Norwegii. Akurat to państwo sprzyja rodzinom. Pomaga im i pozwala realizować się. To tutaj nasze dzieciaki (niezależnie od tego co powiemy o Barnevernet) mogą realizować swoje pasje i spełniać marzenia. Ci ludzie, świadomi swojej decyzji o przeprowadzce wiedzą, że muszą się doskonalić, uczyć języka, zdobywać umiejętności. I w większości przypadków udaje im się normalnie funkcjonować w Norwegii.

Coraz częściej wielu polskich pracowników, tzw. „kawalerów z odzysku” jedzących najtańszego kneipa i to, co przywiozą z Polski zaczyna liczyć, a przecież na złowionej na fjordzie sei, czy wysępionych z fretexu rzeczach nie da się wiele zaoszczędzić.

Wynajem pokoju jest coraz droższy. Niechęć do nauki języka robi swoje, a nawet jeśli delikwent zdecyduje się, jest już za późno. Polskie nawyki, wg których „deseczka i młotek” są lekarstwem na wszystko zaczynają być przeszkodą. I wtedy ludzie zaczynają myśleć o powrotach.

I stąd, według mnie wzięła się liczba 3,5 tysiąca powracających z Norwegii Polaków.

Przemo Saracen.


 

23 thoughts on “„3,5 tysiąca Polaków wróciło z Norwegii i co z tego wynika”

  1. Mam propozycję pracy w Norwegii 200 koron na godzine a obecnie pracuje w niemczech za 1500€ i zastanawiam sie czy oplaca sie zmieniac prace

    1. Gdzie ta praca? Na jak długo? Ile godzin tygodniowo? Czy firma płaci za dojazd do pracy? Ile za pokój? Wtedy będę mógł powiedzieć coś więcej.

  2. Ja mieszkałem w Norwegii 7lat. Poznałem język w stopniu dobrym, wyrobiłem sobie uprawnienia na maszyny budowlane(kompetansebevis) i pracowałem od 6 lat w jednej dość dużej firmie. Mimo to od roku jestem w Polsce i nie zamierzam wracać do tego ch….go kraju, gdzie pomimo tego,że jest niby równouprawnienie to jakoś ciężko było mi to odczuć. Niestety ogólnie za granicami Polski zawsze będziemy traktowani gorzej.

    1. Masz racje kolego! pracowałem w Danii obecnie jestem w Norwegii. Kończąc twoją wypowiedz przy ostatnim zdaniu, nasz kraj jest biedny w porównaniu do Norwegii, a kto jest biedny jest gorszy, takie czasy…, Nadrabiamy jednak fachem w ręku i wykształceniem, a w Norwegii możesz być głupi bez szkoły ale papierki się liczą 😉 i tak to sobie ludzie żyją w krainie deszczu i toksycznych hodowlanych ryb. Pozdro!!!

  3. Mam inne zdanie na ten temat. Pracuję w Norwegii ok. 10 lat, używam tylko angielskiego i nie spotkałem się ani razu z niechęcią ze strony norwega z tego powodu. Wśród moich znajomych jest coraz więcej chętnych do powrotu do Polski ze zwykłego powodu, w Polsce można teraz „równie” dobrze zarabiać jeśli jest się fachowcem.

  4. Gościu obrażasz firme Adecco w której pracuję już 10 lat i mimo propozycji przejścia do firmy miejscowej nie skorzystałem z tego.Jestem elektrykiem i naprawdę dobrze zarabiam. Przypuszczam że wylano Cię z Adecco i wylewasz żółć na firme która pomogła tysiącom solidnym pracownikom.Pozdrawiam

    1. Gościu, piszę o rzeczach, które widziałem, zatem daruj sobie. Jakżeś taki bystry to wiesz, że w różnych oddziałach trafiają się różni konsulenci. A teraz leć w te pędy do Adecco, że ci w internetach firmę obrażają.

  5. To jest szczera prawda. Wyjeżdżają te wszystkie „heńki” „ryśki” i „janusze”, którzy nie chcą uczyć się języka, nie szanują lokalnych zwyczajów, nie dostosowują się do norweskiej kultury pracy.
    Pijusy ktorzy korzystaja z socjala. Sama bym ich wywalila. Psuja opinie tym ktorzy sa uczciwi!
    Mieszkam w Norwegi realizuje sie zawodowo. A ci co sa zyciowymi albo nieudacznikami wszystko neguja.

  6. I po co te rozważania kto chce mieszkać w Norwegii niech mieszka a jak ktoś woli w Polsce jego sprawa. Ja mieszkam z rodziną w Norwegii 7lat jest mi dobrze ale przecież w każdej chwili mogę zmienić zdanie i wrócić i naprawdę nic nikomu do tego. Zostawcie te statystyki.???? A wiadomo ile w tej liczbie jest takich co pojechali tylko na wakacje do Polski. Haha 😂

    1. Może dlatego, że to mój blog i uznałem podzielić się refleksją na jego łamach? Od dyskusji i wątpliwości głowa nie boli, prawda?

  7. Nie wiem skąd masz informacje ze Nav pomaga Polakom którzy są tu z rodziną… Moja żona szuka pracy już 4 lata i gówno od nich dostaliśmy. Za każdym spotkaniem z pracownikiem Navu ta sama śpiewka. „Nie podoba sie, nie masz pracy to wracaj do Polski. Od nas nic nie dostaniesz. Nie mamy kursów ani praktyk dla Polaków.”
    Tylko norki i ciapate kurwy się załapują. Znalezienie pracy (nie mówię tu o szorowaniu obsranych kibli) bez znajomości graniczy z cudem. I nie ważne że masz magistra, kwity z Nokut’u i znasz język.
    Utrzymanie kilku osobowej rodziny z jednej pensji nie jest tu łatwe. Kursy językowe nie kosztują mało. Nie dziwię się że rodacy wracają. Jak tylko będzie szansa na godne życie w ojczyźnie też wrócę…

    1. Z doświadczenia. Oczywiście, że w zależności od oddziału Nav- u doświadczenia mogą być inne. Kiedy pracowałem w Trondheim każdy Nav wymagał innych dokumentów w przypadku permitteringu. Kocioł był niesamowity, a ludzie wkurwieni.
      Inna sprawa, że na przestrzeni trzech lat dużo zmieniło się i to na gorsze. Niestety dużo w tym naszej winy. Dzięki za komentarz 🙂

      1. To jest proste idzeisz do Nav i pytasz jezeli dostajesz negatywna odpowiedz to idziesz nastepnego dnia do okienka obok i zaczynasz odnowa po tygodniu maja ciebie dosyc i cos ci zalatwia to dziala bo sam tak kiedys zrobilem dodatkowo mozesz dozucic kilka tekstow o rasizmie i dyskryminacji tylko glosn zeby cie slyszano

  8. Grubo ! Cała prawda ! Zadko można trafić na porządna agencje pracy. Np Randstad jednak jako firma i jej wartości nigdy nie pozwoliłyby sobie na taka opinie!
    Maja dobre zarobki dobrze dbają o pracowników polecam !

  9. Każdy z was ma po troszkę racji,to trzeba przyznać,ale przede wszystkim nie należy wrzucać wszystkich do jednego wora! ja mieszkamw Norwegii już 10 lat ,kupiłem tu dom,kilka aut,j.norweski i angielski znam komunikatywnie,mam stałe zatrudnienie,co roku regularnie podwyżki,w pracy jestem traktowany na równi z tubylcami,jeśli jest nawał pracy to kierownik grzecznie pyta czy mógłbym zostać trochę dłużej w pracy,ale to się zdarza zaledwie kilka razy w roku,mimo tego że osiągnąłem tu wszystko co można osiągnąć to i tak mam zamiar wrócić do Polski,bo mam dość życia na obczyźnie ,gdzie zawsze będziesz tym z 2giej kategorii,bo nie jesteś norwegiem,ogólnie -wszędzie dobrze,ale w domu najlepiej!

  10. PRZemo nie masz racji. Coraz wiecej norkow inzynierow jest bez pracy i musi jezdzic do Szwecji. tego wczesniej nie bylo. Pozdro.

  11. Wśród moich znajomych większość wyjechała tęskniąc za polską kulturą, normalnym jedzeniem i swoją rodziną. W dużym norweskim mieście jest niby trochę ofert kulturalnych, ale niewiele i drogo, zajęcia dla dzieci bardzo ograniczone, poza szkołą tylko piłka nożna. W małym miasteczku oprócz Kiwi czy Jokera nie ma NIC. I to jest dla wielu powód dla którego mają tego kraju dosyć. I wbrew pozorom akurat Januszom czy Ryśkom z budowy brak kultury, kafejki z przyzwoitą ceną, gdzie można pogadać ze znajomymi nie przeszkadza.

    1. Po pierwsze, dzięki za wizytę i komentarz 🙂
      Teraz tak: w małych polskich miasteczkach oprócz sklepiku też nic nie ma, niestety. Natomiast to, że Twoi znajomi wyjechali z tęsknoty za krajem nie zmienia tendencji, o której piszę.

  12. Troche pojechales. Znam ludzi ktorzy zjechali z Norge z innych powodow. Bylo paru takich ktorzy wybrali miedzy rodzina w PL a kasa tutaj i wybrali.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: