reklama na szczycie wpisu

Polska rzeczywistość społeczna i polityczna pokazuje jak bardzo nie potrafimy uczyć się pewnych norm współżycia. Oglądam telewizję, czytam gazety i wracam myślami do Norwegii, której spędziłem trochę czasu.

Przypominają mi się rozmowy z urzędnikami, wypowiedzi medialne osób publicznych, rozmowy między klientami a sprzedawcami. Rozmowy w autobusie, na ulicy, w kolejce.

Niebo a ziemia. Nawet nie ma co porównywać. U nas zawziętość, chęć wbicia rozmówcy w glebę oraz przemożne poczucie wyższości i potrzeba chorej rywalizacji – rozumiecie, coś na zasadzie, że jeszcze przed rozpoczęciem rozmowy chcemy naszemu adwersarzowi dołożyć.

Z drugiej strony – ta radość ze spotkania, życzliwość wobec drugiego, chęć pomocy. Sympatyczne, ujmujące traktowanie bliźniego, rozmowa oparta na szacunku, umiejętnym słuchaniu i otwarciu na inne argumenty.

Po takim spotkaniu, rozmowie człowiek naprawdę czuje się dobrze, ma pozytywnie naładowane akumulatory na resztę dnia.

Z czasem zobaczyłem, jak ważna jest rola systemu edukacji, swego rodzaju nieformalna umowa mediów oraz postępowanie osób publicznych.

Ci wszyscy wielcy gracze publicznej debaty wiedzą, że swoim zachowaniem wpływają na kształtowanie stosunków międzyludzkich. Pokazują, jak można rozwiązać problemy praktycznie na każdym pozomie.

Zamiast agresji i manipulacji ważniejsze okazuje się wsłuchiwanie w cudze racje, zrozumienie, wyciągnięcie wzniosków oraz najzwyklejsza w świecie życzliwość wobec innych.

Już od najmłodszych lat wpaja się ludziom poszanowanie innych, umiejętność pracy w grupie, świadomość tego, że egoizm nie jest zdrowy, a zaufanie oraz współpraca sprzyja rozwojowi zdrowego społeczeństwa.

Bo o to chodzi. Stworzyć społeczeństwo ufające sobie, mogące na sobie polegać, świadome, znające swoje możliwości. Solidarne i pozytywne. Takie, w którym chce się mieszkać.

I dopiero na takim podglebiu można budować Państwo. Państwo sprzyjające swoim obywatelom. Takie, które nie zostawi ludzi na lodzie, gdy państwu Kowalskim powinie się noga. Bo państwo to nie firma, a w życiu jest naprawdę różnie.

A jak to jest w Polsce? Wyzierająca niemal zewsząd agresja sięgająca najwyższych szczebli, schlebianie najniższym gustom, upodlanie przeciwników nawet nie politycznych, co… nie bardzo wiem, jak to nazwać… no niech będzie mentalnych, odmawianie praw ludziom wyznającym inne, niż obecnie dominujące wartości. Wydobywanie z ludzi najniższych instynktów i uwalnianie demonów przeszłości mają krótkie nogi.

Tworzenie społeczeństwa obywatelskiego to ciągła, żmudna i niewdzięczna praca, która dopiero po latach daje efekty.

Niestety mamy do czynienia z permanentnym niszczeniem tych resztek stosunków międzyludzkich, które pozwalają zostawić sąsiadowi klucze do mieszkania na czas naszej nieobecności, czy pomocy niedołężnej sąsiadce bez ryzyka wysłuchania zwyczajowych już obelg.

Człowiek zawsze idzie na skróty. Tak jest na całym świecie. To, co mamy teraz jest okrutnym cofaniem nas do ponurych lat powojennych, w których nagonka, szczucie i zastraszanie oraz nieustająca inwigilacja stają się faktem.

Obywatelski protest, z jakim mamy do czynienia jest jakimś światełkiem w tunelu. Tyle, że protest ten musi mieć jakieś przełożenie na prawodawstwo, na parlament. Na jakiekolwiek oficjalne forum.

Niestety tego nie widać, bo pamiętajmy, że opozycyjne dziś partie nie potrafią zrozumieć oraz wyciągnąć wniosków z tego, że nasze lenistwo umysłowe, brak zaufania i kompletny brak społeczeństwa obywatelskiego przy skandalicznym rynku pracy, to efekt właśnie dzisiejszej opozycji.

Wszyscy jesteśmy w dupie. Niestety.

Przemo Saracen.

Skomentuj

Skomentuj korzystając z FB, G+, Disqus lub tradycyjnego systemu komentarzy!