reklama na szczycie wpisu

 

Gdy po raz któryś próbowałem wyjaśnić sukces PiSu – ale tak na własny użytek, tak by zrozumieć istotę – nieoczekiwanie olśniło mi. Pomogła mi sztuka, a konkretnie film. I to nie polski.

„Fight Club” przetłumaczony u nas na „Podziemny krąg” miał swoich oddanych fanów. Nie był dziełem komercyjnym, choć pierwotnie miał nim być. Pokazał jednak zjawiska z zakresu psychologii społecznej. Zjawiska niezależne od czasu, miejsca i pochodzenia.

„Fight Club” to film o ludziach wykluczonych. Wkurwionych. Poniżanych. Ubezwłasnowolnionych. Wysłanych na margines niekoniecznie ze swojej winy. O ludziach, którzy radykalizują się nie dlatego, że takimi są, lecz pod wpływem okoliczności.

Początkowo chcą odreagować swoją sytuację – nieudane życie, życiowe plany, które niewypaliły, pracę, która rujnuje ich psychicznie, sytuację społeczną i tak dalej i tak dalej.

Z czasem im nie wystarcza. Chcą więcej. Bo i jest ich coraz większa liczba. W pewnym momencie przestaje im wystarczać ukrywanie się w podziemiach, gdzie mogą odreagować. Czekają tylko na impuls, który wkrótce dostają.

Zaczyna się rewolta. Szykowana powoli, cicho, metodycznie. W całym kraju. Rewolta, która nie zakończy się, dopóki ci jebani, wiecznie zadowoleni z siebie yappies i hipsterzy nie spadną na dno. Nie posmakują głodu, poniżenia i zdeptania marzeń oraz podstawowych praw.

„Fight Club” jest rewelacyjnym filmem pokazującym napiętą sytuację grup społecznych w Stanach Zjednoczonych.

Okazuje się, że jest doskonałą analizą zwycięstwa wyborczego PiS, mimo iż obraz ten powstał w 1999 roku.

Obejrzyjcie koniecznie. Wtedy przez okno wypieprzycie wszystkie analizy, wywiady i opinie.

Przemo Saracen

 

Skomentuj

4 KOMENTARZE

  1. Lemingi nigdy nie zrozumieją dlaczego wygrał PiS. Nie dociera że to po prostu demokracja odrzuciła złodziei i zdrajców z PO-PSL.

  2. Nadinterpretacja!

    Ładny tekst – pasuje do USA – u nas wystarczy mówić o miejscowych tradycjach:

    to już było –

    Skarga
    Smuta
    Rozbiory
    Powstania
    Nadzieja

    Czy rozpoczniemy cykl od nowa?

    • Możliwe. Opisana refleksja powstała u mnie, gdy po jakimś czasie odświeżyłem sobie „Figh Club” – i rzuciły mi się w oczy takie właśnie podobieństwa.

Jeśli spodobał Ci się materiał, zostaw komentarz, proszę :)