Norwegia jest poligonem doświadczalnym dla turystów z prostego powodu. Ci, którzy uznają tylko wczasy „all inclusive” z miejsca zniechęcą się do krainy fjordów. Norwegia, jak kraj dziki i celowo nieujarzmiony stanowi test dla naszej wyobraźni.

Podstawą jest ubiór. Zwykle na sportowo. Wygodne buty, ciepłe dresy, softshelle, plecaki, obowiązkowy kvik lunsj, herbata/kawa w termosie. I to jest norweska norma podróżowania. Oczywiście najlepiej mieć przygotowany w aucie zestaw odzieżowy, bo tutejsza pogoda potrafi zaskoczyć z sekundy na sekundę.

l2

Cztery pory roku w ciągu dnia naprawdę nie są tu zaskoczeniem, dlatego naprawdę ważne jest dbanie o wygodny i ciepły ubiór.

Nie inaczej jest na Lofotach. Ten leżący za kołem polarnym archipelag rozciąga się na przestrzeni blisko 115 km, ale wbrew pozorom nie jest tam zimno, jak moglibyście się spodziewać. Opływające archipelag ciepły prąd morski Golfsztrom sprawia, że temperatura w tym miejscu jest naprawdę fajna, a latem słupek rtęci potrafi podskoczyć do blisko 30- stu stopni celsjusza.

Weźcie pod uwagę ten fakt, gdy będziecie chcieli spędzić na leżaku jedną z białych nocy (maj – lipiec), lub przykryci kocem, z kubkiem herbaty w dłoni rozkoszować się zorzą polarną (wrzesień – kwiecień).

l3

No dobrze, jeśli już zdecydujecie się na te Lofoty, co zrobić, by tam dotrzeć? Są trzy najlepsze sposoby: samolot, samochód, statek. Wszystkie drogie. Jeśli chodzi o transport, musisz liczyć się z wydatkiem jakichś 10 tysięcy złotych.

Nie jest lekko, co? Choć w sumie ta cena za dożywotnie wspomnienia z pobytu nad Morzem Norweskim, bo tam rozrzucone są Lofoty, nie jest jakąś wygórowaną ceną. W końcu za samochód płacimy więcej.

Charakterystyczną cechą krajobrazu są ostre i poszarpane szczyty górskie oraz niesamowita wręcz ilość ptaków, a szczególnie orłów bielików (zresztą na Lofotach jest ich najwięcej na świecie), czy maskonurów. Archipelag jest zbudowany ze skał pochodzenia wulkanicznego, a ich wiek ocenia się na 3 miliardy lat. Skalne masywy, wystające z morza, mają strome, wysokie na kilkaset metrów ściany, ostro zarysowane wierzchołki i postrzępione granie.

l4

Lofoty są stolicą Sztokfisza, czyli suszonej i solonej ryby będącej podstawą lokalnej kuchni, ale również czymś w rodzaju towaru „eskportowego” osiągającego zawrotne ceny.

Ponieważ nie do końca da się opowiedzieć o Norwegii, jako jednolitym państwie – w końcu jest to kraj rozległy, miasta rozdzielone łańcuchami górskimi i surową pogodą, dzięki czemu komunikacja była dosyć ograniczona. Idzie za tym wykształcenie własnej, wewnętrznej kultury, tradycji, obyczajów, wreszcie narzeczy, których jest w tym kraju blisko 100.

Nie inaczej jest tu, na Lofotach, które są odległym dziedzictwem wikingów. Pamiętajmy jednak, że tak naprawdę wiking nie jest w żadnym razie wojownikiem zdobywcą marzącym o mordach, grabieżach i gwałtach, jak każe nam sądzić popkultura, ale zwykłym farmerem mieszkającym w zatokach. Zresztą słowo „vik” znaczy „zatoka”.

l8

Bogactwo i czystość natury sprawiają, że połowy są tu obfite, a dorsz, krab i pozostałe dary morza wciąż są kołem napędowym tutejszej gospodarki.

Znajdziemy tu Muzeum Wikingów Lofotr w Borg, gdzie odnaleziono największy dom – siedlisko długości blisko 83 metrów. Dom ten należał do jednego z czołowych jarlów Norwegii Północnej.

Wikingowie wikingami, sztokfisz sztokfiszem, ale byli i są tu nasi! W czasie drugiej wojny światowej, a dokładniej w 1940 roku spłonął i zatonął tu polski okręt „Chrobry”. Kto lubi nurkować będzie miał powód, by odwiedzić to miejsce. Innym polskim śladem na Lofotach jest dom polskich cystersów, których sprowadził tu w 2004 roku norweski biskup.

800px-groma_plass_narvikI Narvik. Miejsce legendarne dla nas, o którym nie wiemy nic ponad to, że w miejscowości tej odbyła się jedna z najbardziej słynnych bitew drugiej wojny światowej.

Słynnej dla nas rzecz jasna z uwagi na udział w niej polskich żołnierzy, co zostało uwiecznione w formie pomnika walczących tu marynarzy. Przypomnijmy, bitwa ta została ostatecznie przegrana.

 

Podsumowując: jeśli dysponujecie gotówką lub kredytem i kochacie dziką naturę oraz miejsca odległe i legendarne swą niemal „pustelniczością”, Lofoty są idealnym rozwiązaniem.

Surowość przyrody, wszechobecność dzikich zwierząt, wielorybie fotosafari, karmienie bielików, „oblepione” tradycyjnymi domkami wzgórza oraz postrzępione, ciągnące się niemal do nieba szczyty górskie, wreszcie dzicy, lecz gościnni wikingowie – czekają na was. Na nas. Do zobaczenia!

Przemo Saracen

zdjęcia pochodzą z internetu

Skomentuj używając swojego konta na Disqus, Facebooku, G+ lub korzystając z tradycyjnego systemu komentarzy

1 KOMENTARZ

Zostaw komentarz, dziękujemy :-)