reklama na szczycie wpisu

W leżącym nieopodal Stavanger Bryne stanął most łączący brzegi przyległego do miasta jeziora. Z niepozornej, zwyczajnej bryły stowrzyli obiekt przyciągający uwagę i nawiązujący do tradycji i historii Norwegii.

Tak jest z Midgardsormen, mostem nad jeziorem Frøylands. Lezy on niecałe 30 kilometrów na południe od Stavanger. Znajduje się on tuż przy miejscowości Bryne, w zwężeniu jeziora. Szukajcie uważnie parkingu położonego w Njåskogen. To taka wąska, mała tabliczka wbita przy drodze. Skręcasz i jesteś na płatnym parkingu.

Po dwukilometrowym spacerze… Ale zaraz zaraz, od początku, bo pewnie pomyślisz sobie, że po prostu wysiedliśmy z auto i kierowani strzałkami dotarliśmy na miejsce. No nie. Gdyby nie biegający wokół nas tubylcy, za chiny ludowe nie trafilibyśmy do celu. To zresztą chyba pierwsze miejsce jakie spotkaliśmy, które było tak kiepsko oznaczone.

Najpierw rzućmy na to wszystko trochę tła. Norwegowie jako ludzie praktyczni starają się w takich przypadkach połączyć wszystko w jedno. Tereny rekreacyjne, przestrzeń dla uprawiania sportów, krajobraz, turystykę, a przy okazji i możliwość zarabiania w jednym.

I tak stało się w przypadku Midgardsormen, dzięki któremu udało się połączyć ścieżki do uprawiania joggingu po obu stronach jeziora. Bardzo ładna konstrukcja mostu jest estetyczna i wykonana z naturalnego materiału. Wygląda, jakby tu stał od zawsze. Kajakarze nie mają problemu by przepływać pod mostem. Konstrukcja obiektu przyciąga ludzi, a nasza obecność w tym miejscu jest najlepszym przykładem. No i na końcu, płatny parking. Proszę, jak wszystko sprytnie pomyślane.

Projektując most, architekci Thorir Helgason i Torunn Tunset z biura Asplan Viak uwzględnili ukształtowanie terenu oraz obecność ptactwa w tym miejscu. Efektem tego stał się drewniany most o długości 230 metrow i szerokości 2 metrów. Aby most stał się czymś w rodzaju zwornika lokalnych społeczności postanowiono, że to miejsce powstanie wspólnym wysiłkiem gmin Klepp i Time, lokalnych przedsiębiorstw oraz osób prywatnych.

Przedsięwzięcie „klepnięto” w 2013 roku. Jego koszt oszacowano na 15,6 miliona koron, jednak do 2014 roku zebrano 14, 6 miliona. Donatorzy otrzymali specjalne miejsce, a jakie, możecie przekonać się odwiedzając most.
Most został otwarty 7 maja 2016 roku.

I teraz wróćmy do parkingu, na którym zostawiliśmy samochód. Trzeba przyznać, że las, którym szliśmy jest bardzo chaotyczny. Coś na zasadzie: „dziś wuj Stein znalazł na loppemarkedzie jakieś drzewko, nie wie jakie, ale zasadzi je w tym miejscu i zobaczym, co z tego wyjdzie”. I tak to w sumie wygląda. Tyle, że tutaj wuj Stein pewnie zapomniał i rośnie toto psując całość. Jak w przypadku „lasu” tujowo cyprysowego. Tak, nie mylicie się. Ktoś kiedyś nasadził tu sporą ilość tuj i cyprysów i zostawił. Albo zapomniał o nich. I w ten sposób przechodzimy obok 15metrowych drzewek ogrodowych.

Albo lasek świerkowy. Sam w sobie niewart uwagi. Tyle, że tutaj co druga choinka opasana została kodami kresowymi, jakby drzewka już były przygotowane pod święta.

Dobrze, że pytaliśmy lokalsów o drogę, bo do późnej nocy chodzilibyśmy rozwidleniami, zakosami i ślepymi drogami.

Aż w końcu dotarliśmy. I powiem wam, że toto naprawdę przyjemnie wygląda. Świeżo postawiona altanka, w której możesz przysiąść i zjeść przy stole. Albo po prostu odpocząć i popatrzeć, odechnąć, pomyśleć.

Most Midgardsdormen sam w sobie nie jest jakąś szczególną atrakcją, lecz dopełnieniem całodniowej wycieczki.

Jest idealnym miejscem relaksu po dniu pełnym wrażeń. Jeśli jesteście w okolicy nie zapomnijcie o tym prostym lecz przyjemnym miejscu.

Przemek Saracen

Jeśli macie informacje, zdjęcia takich małych wielkich atrakcji proszę, informujcie nas o tym w komentarzach, dodawajcie zdjęcia tutaj lub na naszym fejsbuku!

P.S. Pan Radoslaw Moskal uzupełnił notkę o bardzo ciekawą informację, cyt: Most nawiązuje do mitologicznego (mitologia norweska – tzn. ludów północy) węża Midgardsormen’a. Wąż ten według legendy opasywał cały świat (płaski) swoim cielskiem. Co do wykonania samego mostu, jest całkiem dobre, ale…No własnie małe ale jakże istotne ale… Most / wąż według projektu na obu swoich końcach miał się wyłaniać i chować w ziemi, nawiązując obrazowo do Midgardsormen’a. Niestety, z tego co wiem, wykonawca nie potrafił zrozumieć sensu tego zamierzenia i po prostu „urąbał” oba końce”.

Skomentuj

Dodaj komentarz