W sumie to nigdy nie chciałem iść z prądem. Od kiedy pamiętam, zawsze robiłem pod górkę. Oczywiście według mnie było to zaznaczenie swojej indywidualności, świeżości spojrzenia na świat, czy kształtowania charakteru.

Jasne, w znacznej mierze tak było, ale w wielu przypadkach mieliśmy do czynienia z bezsensownymi próbami postawienia na swoim, czasem chorej niezdolności do kompromisu i absurdalnym udowadnianiem, że „Yes, I can”.

Choć może nie – przecież z tego uporu wziął się ogólnopolski finał scenariuszowy „Hartley Merill”, niestety niezrealizowany projekt filmowy „Cisna `47” o akcji „Wisła”, czy organizacja premiery filmu „Nienasycenie” Cezarego Pazury oraz równolegle rozwijająca się ciekawość świata.

W końcu z tego wzięła się Norwegia – kraj, który zmienił mnie chyba pod każdym względem. Pokazał, że jeśli zdecydujesz się na krok wstecz, takie schowanie się w sobie, obserwowanie – to możesz zdziałać cuda! Potrafisz ubić w sobie to co niedobre jednocześnie wyciągając tego, kim zawsze chciałeś być. Wystarczy po prostu wyjść z siebie, spojrzeć z boku i wyciągnąć wnioski.

Takie samotne obserwowanie. Siedzenie na głazie i obserwowanie norweskiej pogody naprzepiennie ponurej i słonecznej. Patrzenie na tych niesamowitych tubylców, którzy są wobec siebie naturalnie, przez co niezwykle optymistycznie nastawieni do siebie, niezależnie od wieku.

Tak. To daje do myślenia.

I chyba „Mój Codziennik”, który tworzę od 2016- ego roku jest również taki. Staram się w nim pokazywać tę całą Norwegię, ale również zjawiska, które mnie inspirują i czynią innym. Czasem lepszym, a czasem nie.

I tak tworząc tego bloga, powoli; dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem i rok za rokiem nie zauważyłem, że już od paru ładnych miesięcy obserwuje „Mój Codziennik” przeszło milion osób miesięcznie! Nie jestem w stanie sobie tego wyobrazić!

Powoli zaczyna do mnie docierać, że tworzy się coś trwałego. Przedsięwzięcie powstałe z pasji, które wciąż będzie ta pasja napędzać. Nie tylko mnie, Ciebie, ale i ludzi, którzy tu od czasu zostawiają swój ślad: Sławek Podsiadłowski, Marta Czerniawska, Piotrek Pocztarek, a już wkrótce Jurek Kosiński, człowiek- legenda dokumentujący obrazkową historię mojego rodzinnego Lubina.

Z dumą przedstawiam Ci nową odsłonę „Mojego Codziennika”. Mam nadzieję, że spodoba się, jednak musisz pamiętać, że nawet najbardziej atrakcyjny wygląd nie może przesłonić treści.

Zamek Moszna

To tak jak z wydawałoby się idealną osobą – niby wygląda cudownie. Niby porusza się z gracją i używa sztućców. Po prostu ideał. Do czasu aż zacznie mówić. Chyba niejeden z nas doświadczył czegoś takiego.

W przypadku „Mojego Codziennika” mam nadzieję, że wygląd uzupełni jego zawartość.

Życzę nam wszystkim, abyśmy nie tylko spotykali się tu jak najczęściej, ale byli wciąż i wciąż ciekawi świata!

Czuwaj!

Skomentuj

2 KOMENTARZE

Zostaw komentarz, dziękujemy :-)