reklama na szczycie wpisu

Czytam właśnie informację dotyczą trondheimskiego rynku pracy związanego z budową mieszkań. Jeden z największych deweloperów, Heimdal Bolig planuje dynamiczny wzrost sprzedaży chałup. Firma przewiduje sprzedaż na poziomie miliarda koron w tym roku.

 

Trondheim jest jednym z największych norweskich miast, a jego liczebność wzrasta każdego roku mimo, iż położenie nie należy do szczególnie atrakcyjnych, jeśli weźmiemy pod uwagę Bergen, Alesund, czy Oslo. Jednak przyjeżdżają tam ludzie, pracują, osiedlają się i żyją.

Szacunki Heimdal Bolig niejako korespondują z tym, co pisałem w ubiegłym tygodniu na temat bredni wygadywanych przez „specjalistów” z Adecco oraz równie ogarniętych „dziennikarzy” Wyborczej, czy Mojej Norwegii.

Praca przy budowie mieszkań będzie w Norwegii zawsze. Oczywiście, że w okresie zimowym będzie ciężej, bo to normalne, bo przecież warunki atmosferyczne mają wpływ na na wszystko. W Polsce, w której zimy są takie sobie nie buduje się wiele, a co dopiero w Norwegii, w której nawet w czerwcu potrafi padać śnieg.

Wzrastające zapotrzebowanie na nowe mieszkania bierze się nie tylko z potrzeb mieszkaniowych Norwegów. To – uwaga – odpowiedź na przybyłych tutaj emigrantów. Nie mówię tu tylko o Polakach, bo Norwegia staje się przystanią dla przybyszy z całego świata.

Pamiętam budowę mostu kolejowego w Stjordal, gdzie mieliśmy międzynarodówkę: Polacy, Litwini, Niemcy, Walijczyk, Hiszpanie oraz Australijczyk. No tak to dziś wygląda. Kraina fjordów to dziś ziemia obiecana dla praktycznie całego świata.

Dobrze byście spojrzeli na to z tej strony, może wtedy przestaniecie patrzeć na Polaków jako ten jeden jedyny naród wybrany, któremu należy się wszystko i wszędzie, ale tylko nas flekują oczywiście nie wiadomo czemu.

Ale wracam do tematu. Napływ pracowników zagranicznych to zapotrzebowanie na kwatery. Oczywiście większość emigrantów nie stać na wynajem gotowych mieszkań, czy domów. Dlatego wynajmujemy na spółę kwatery, w których co pokój to jakby mieszkanie.

Oczywiście Norwegowie mimo iż życzliwi, otwarci i czasem rozrzutni (tylko jeśli chodzi o ich własne przyjemności) są pazerni jak my i dla „jednego ore” potrafią stać w długich kolejkach.

Umieją też liczyć, są praktyczni i dlatego coraz częściej przeznaczają swoje domy na wynajem dla pracowników zagranicznych. Zdarza się, że kupują po kilka domów, często w okropnym stanie, doprowadzają je do jako takiego stanu (kto tam żyje ten wie, w jak upadlających warunkach potrafią żyć nasi) i utrzymują się z wynajmu. Często jest tak, że emigranci remontują dom w ramach regulowania czynszu. A Norweg co robi? Przeprowadza się do nowego, wypasionego mieszkania/domu z zaparkowaną przed drzwiami nowiutką Teslą.

Nie słuchajcie więc tych medialnych bzdur, jakoby Norwegowie mają dosyć emigrantów, że zamierzają wprowadzić obostrzenia, chcą wydalać z kraju przybyłych. Nie.

Norwegowie umieją liczyć i łączyć przyczynę ze skutkiem. I wiecie, jeśli widzą, że dzięki obcokrajowcom mogą mieszkać w coraz ładniejszych mieszkaniach, że dzięki obcokrajowcom zyskują nowe dochody związane z wynajmem mieszkań, to uwierzcie mi – ostatnie o czym myślą to wyrzucenie nas z Norwegii na zbity pysk.

Nie podcina się gałęzi, na której się wygodnie siedzi, prawda?

Przemo Saracen.


 

Skomentuj

2 KOMENTARZE

  1. Ale to nie zmienia faktu, że jest to dziura. Znajdź mi jakieś cuda natury wokół Trondheim, dla których można zarwać dzień i zedrzeć buty. Podobnie z atrakcjami miasta. Nidaros, Bakklandet, Sverresborg, może Kristiansen. I to wszystko. Jeden dzień i masz wszystko z głowy.

  2. napisales o trondheim jakby to byla jakas dziura a to przeciez jeden z najbardziej rozwinietych osrodkow naukowych w europie

Skomentuj korzystając z FB, G+, Disqus lub tradycyjnego systemu komentarzy!