Rozmnażnie ziół to temat wdzięczny dla nas wszystkich. Generalnie jest to czynność łatwa, prosta i przyjemna, a większość roślinek odbija, jednak nie ma jakiejś prawidłowości.

Z jednej strony mamy szałwię, z której wystarczy oderwać gałązkę, wsadzić w grunt i pilnować by ziemia była wilgotna. Z drugiej mamy miłek liść laurowy, który wystarczy podzielić na około 10 – centymetrowe kawałki, wsadzić w ziemię, patrzeć jak rośnie, a i tak nie zawsze uda się.

Według mnie trzeba po prostu próbować z jak największą liczbą sadzonek. Część się uda, część nie. Jak to w naturze.

W końcu to nie fabryka, a nawet w niej maszyny potrafią stworzyć wybrakowany produkt.

Proponuję by te całe moje, czy innych rady potraktować jako punkt wyjścia, bo choć udaje nam się zwykle rozmnożyć takie, czy inne ziele – to nie ma ostatecznej gwarancji, że akurat Tobie się uda. Z czasem wypracujesz sobie własną metodę, a i tak zamiast majeranku wyjdzie lipa 😉 A może uda Ci się za pierwszym podejściem?

W każdym razie próbuj, a ja dziś podrzucę Ci propozycję ziół do rozmnażania.

Lubczyk. To proste jak nie powiem co, bo mogą to dzieci czytać. To intensywne ziele, którego nie pomylisz z żadnym innym rozsadza się niejako samo. Przez sezon wytworzy kępkę sadzonek. Twoim zadaniem jest rozsupłać kępkę, wybrać sadzoneczkę i wsadzić w glebę. I to wszystko.

 

Estragon. Podobnie jak lubczyk. Prosto, łatwo i przyjemnie.

 

 

 

Szałwia. Odłamujesz gałązeczki, po czym wsadzasz je do gruntu, podlewasz. I czekasz. Zobaczysz, jak szybko się ukorzeni.

 

 

Mięta. Toć to niemal chwast. Nic nie robisz i czekasz, aż się rozchwaści 😉

 

 

 

Ziele oliwne. Odrywasz gałązki, wybierasz zacienione miejsce, wkopujesz w grunt.

 

 

 

Melissa. Och, banał. Praktycznie każda łodyżka to osobna roślina. Delikatnie rozgarnij kępę palcami i oddziel łodyżkę od reszty. Sadzonka powinna mieć korzonek. Wsadzasz w wybrane miejsce i czekasz. Po prostu.

 

Bazylia. No, tu już jest trudniej, samo się nie zrobi. Możesz odciąć łodyżki, włożyć do słoika z wodą i czekać na ukorzenienie się. Wtedy wkopujesz w grunt. Możesz też dodać do wody witaminy B1, która sprzyja ukorzenianiu się. Możesz też możyć łodyżkę w ukorzeniaczu. Wtedy jest lepiej. Z bazylią jest już tak, że albo uda się albo nie. Cierpliwości. Na tej samej zasadzie możesz mnożyć miętę, pelargonię, czy melissę.

Oczywiście nie musisz wsadzać sadzonek od razu do ziemi, jeśli nie chcesz. Możesz to robić ze słoikiem, ciepłą wodą i przykryciem, które przyspieszy wzrost sadzonek. Tylko, czy nie odbiera to uroku i sensu ogrodnictwa, jako grzebaniu się w ziemi, brudzeniu się, podlewaniu, „walką” z naturą?

Ja wybieram metodę pierwotną, że tak to nazwę, ale rozumiem jeśli wolisz to robić sterylnie. Rozumiem, choć to bez sensu 😉

Powodzenia w rozmnażaniu, Przemek.

Skomentuj

Zostaw komentarz, dziękujemy :-)