reklama na szczycie wpisu

Był taki film, nie pamiętam tytułu, gdzie terroryści wypuścili na wabia grupę debili. Odpowiednio głośnych, stereotypowych, takich w sam raz dla mediów, społeczeństwa i służb specjalnych. Krótko mówiąc chodziło o odwrócenie uwagi, bo centrum planowania i wykonania zamachu znajdowało się gdzie indziej. Debile służyli jako wab, coś odwracającego uwagę od zasadniczego problemu.

Przypomniał mi się ten film, ale oczywiście nie tytuł, może to było „Oblężenie” z Denzelem Washingtonem, a może nie, bo od jakiegoś czasu patrzę i czytam z jakim przejęciem media, ludzie i taborety poświęcają uwagę tej beznadziejnej Beacie Szydło.

Każdy, kto jest jako tako ogarnięty wie, że ta kobieta jest tak niesamodzielna, jak tylko można, że bez rozkazu nie zrobi nic. Nie spotka się z nikim bez wiedzy Prezesa. Nie powie nic bez akceptacji Prezesa. Nie pójdzie nigdzie bez akceptacji Prezesa. Jednak wszyscy zajmują się jej cielęcym klepaniem płaczliwych fraz tej wyfiokowanej na peerelowską kelnerkę pani. Wszyscy wiedzą, że to klasyczny słup, jednak poświęcają jej tony papieru, czasu i hałasu.

Jest takie uczucie bezradnej irytacji, gdy wiemy, że coś jest naprawdę niewarte nawet sekundy uwagi. Bo to ściema. Bo wiemy, że to coś traktuje nas jak durniów. Że nie wiemy, o co chodzi. To dlatego mam tyle pretensji do mediów, że nie mają ochoty, bo przecież nie o brak odwagi tu chodzi, zaprotestować przeciwko temu jawnemu przewałowi „na słupa”.

Tymczasem po kraju jeździ Prezes i to on zaczyna nadawać ton. Bierze na siebie walenie wprost, albo za pomocą tych swoich śliskich, ohydnych insynuacji. Klasyczny Prezes. I zamiast nim się zająć, pokazywać, upubliczniać te wypowiedzi widzimy słupa.

Czas schować Szydło do worka, zanim będzie za późno, szanowni redaktorzy.

Przemo Saracen.

Skomentuj

Skomentuj korzystając z FB, G+, Disqus lub tradycyjnego systemu komentarzy!