Jakiś czas temu przedstawiłem Wam przygotowany dla producenta tv show „Malicki & Laskowik” skecz, który znajdziecie TUTAJ. Dziś zapraszam do zabawy kolejną scenką pt. „Skecz”. Ważne jest, byście przeczytali poprzedni skecz, gdyż ten poniższy jest czymś w rodzaju kontynuacji. Oczywiście można czytać go bez znajomości poprzedniego, ale większą frajdę sprawi w kontekście „Lekcji”.

Uwaga! W tej scence najważniejszy są niuanse, których nie da się rozpisać, a stworzone przez wykonawców i połączone z tekstem pozwolą odjechać w krainę absurdu. Każde słowo, każda scena, gest i spojrzenie powinno mieć swój absurdalny klimat, cechę i smak.

Zapraszam!

 

„KRZYŻÓWKA”

W fotelu siedzi nobliwy Starzec. W milczeniu czyta gazetę.

Do pokoju wchodzi znany nam ze scenki „Lekcja” Nauczyciel. Nauczyciel wita się ze Starcem.

NAUCZYCIEL

Witaj ojcze.

 

OJCIEC

Witaj synu. Jakiś taki wyglądasz mi na zmęczonego.

 

NAUCZYCIEL

Nowa szkoła ojcze.

 

OJCIEC

Dali wycisk?

 

NAUCZYCIEL

Oj dali, ojcze. Czuję się zbrukany i poniżony.

Idę opłukać duszę.

 

Przestępuje parę kroków, chwyta stojącą na stolę butle z wódką i wlewa do szklanki.

Po chwili żacha się i pije prosto z butelki.

 

OJCIEC

Synu?

 

NAUCZYCIEL

Ojcze?

 

OJCIEC

Złapałeś już fazę synu?

 

NAUCZYCIEL

Tak ojcze. Załapałem.

 

OJCIEC

Pójdź ku mnie, synu.

NAUCZYCIEL

Tak ojcze. Jak każesz.

Rusza. Idzie. Ale jak on to robi. Istna mordęga w rytm śmiechu publiczności.

Po dłuższej chwili dociera do Ojca.

OJCIEC

Gdzie byłeś synu?

 

NAUCZYCIEL

Stąpałem do ciebie, ojcze.

 

OJCIEC

Jestem dumny z ciebie, synu. Lata nauki i tradycji starej, dobrej krakowskiej uczelni zostawiło ślady, synu.

 

NAUCZYCIEL

Oj, zostawiło, ojcze.

 

OJCIEC

Czy przesłuchałeś już płyty winylowej Bacha?

 

Nauczyciel jest zbyt otępiony, by rozumieć, ale brnie.

 

NAUCZYCIEL

Oczywiście ojcze, jego syna Bachora również. Oczywiśśście.

 

OJCIEC

Mniemam synu, iż podasz mi krzyżówkę synu.

 

NAUCZYCIEL

Ojcze!

 

OJCIEC

Tak synu?

 

NAUCZYCIEL

Za wcześnie na kąpiel ojcze.

 

OJCIEC

Azali skąd podejrzenie twe, synu, iże zamierzam dosiąść rumaka kąpieli synu?

 

NAUCZYCIEL

To po co ojcu kaczka?

 

Ojciec uśmiecha się dobrotliwie.

 

OJCIEC

Och, te wasze młodzieżne żarty, synu. Synu, oddamy się rozrywce, rozrywce się oddamy. Azali podaj mi krzyżówki oraz pióro wieczne celem krzyżówek rozwiązania synu.

 

NAUCZYCIEL

Tak ojcze z dobrego krakowskiego domu.

 

Z wysiłkiem idzie do miejsca, w którym leżą krzyżówki. Po drodze wypija resztę wódki, co całkowicie go otumania. Po drodze mruczy do siebie:

NAUCZYCIEL

Krzyżówki, krzyżówki… ociec kup se kaczki akwariowe se kup… takie z dobrego krakowskiego domu…

 

OJCIEC

Synu, cóż tam szepczesz synu?

 

NAUCZYCIEL

Myślą błądzę wzrokiem szukam krzyżówek ojcze ojcze.

 

Bierze krzyżówki i z wysiłkiem dociera do ojca. Wręcza mu krzyżówki oraz wieczne pióro.

 

OJCIEC

Synu…

 

NAUCZYCIEL

Ojcze. Tak ojcze z dobrego krakowskiego domu?

 

OJCIEC

Napilibyśmy się…

 

NAUCZYCIEL

…azaliż…

OJCIEC

Ach tak. Jestem dumny z ciebie synu. Azaliż. Tak. Kocham cię synu. Napilibyśmy się kawki, kawusi, kaweczki?

 

Nauczyciel jest zdrowo pijany i jest mu kompletnie wszystko jedno, co powie ojciec.

Szuka czegoś, krzesła.

NAUCZYCIEL

Tak ojcze?

 

OJCIEC

Kawki? Kawusi? Kaweczki?

NAUCZYCIEL

Eeee? Z dobrego krakowskiego domu?

 

OJCIEC

Nie synu.

(z rozkoszą)

Z ziarna brazylijskiej kawy przetrawionej przez jelita sumatrzańskiego lisa. Wprost palce lizać. Kocham cię synu.

 

NAUCZYCIEL

Oczywiście ojcze. Już pędzę.

 

Tak, pędzi. Jak tylko pijak jest w stanie pędzić.

 

OJCIEC

Synu. Azali jakie wrażenia wyniosłeś z nowego miejsca pracy?

 

NAUCZYCIEL

Za-za-za-jebiste ojcze, wyłącznie. Dobra krakowska szkoła.

 

OJCIEC

(zadowolony)

Kraków to Kraków.

A zatem… rozpocznijmy naszą zabawę synu.

 

NAUCZYCIEL

Ojcze.

 

Próbuje nieporadnie zrobić dwie kawy, jednak mylą mu się składniki, kubki, łyżeczki z widelcami itd. Itp. [dzieje się tak przez całą scenkę]

OJCIEC

Synu?

 

NAUCZYCIEL

Ojcze?

 

OJCIEC

Zapewne wiesz, że wiem, jednak wiem, że nie zawsze ty wiesz, tego co ja wiem.

 

Nauczyciel krzywi się, kręci głową, nie rozumie co ojciec do niego mówi.

 

NAUCZYCIEL

Oczywiście ojcze.

OJCIEC

(śliniąc pióro, z namaszczeniem)

…a zatem…rozpocznijmy genezis…ha! Jak za starych, krakowskich czasów!

 

Nauczyciel potakuje, ale do siebie, próbując usilnie zrobić kawy.

 

OJCIEC

Hasło numer jeden, synu, brzmi synu tak: filozof Dalekiego Wschodu…

 

Nauczyciel krzywi się, myśli.

NAUCZYCIEL

Błazen?

 

OJCIEC

Tak. Pasuje. Jestem z ciebie dumy synu.

 

Nauczyciel dziwi się swojej bystrości.

NAUCZYCIEL

Tato…

 

OJCIEC

(podniesionym głosem)

Nie rozumiem?!

 

NAUCZYCIEL

Ojcze. Miałem dziś do czynienia z niezwykle bystrymi uczniami.

OJCIEC

Zapewne kontynuują starą, dobrą krakowską tradycję?

 

NAUCZYCIEL

Ojcze, nawet nie wiesz jak bardzo!

 

OJCIEC

To dobrze. Kraków to Kraków.

 

NAUCZYCIEL

(mruczy do siebie)

Taaaa, a nawozu ze smoczej jamy wciąż nie ma kto wywieźć.

 

OJCIEC

Co tam mówisz synu?

NAUCZYCIEL

Iże kontynuujmy naszą beztroską zabawę ojcze.

 

OJCIEC

Tak, masz rację synu. Kocham cię. Uwaga, czytam kolejne hasło: nowa żona Michała Wiśniewskiego…

 

NAUCZYCIEL

Neeeee…ktaryna?

Ojciec literuje.

OJCIEC

Brawo! Przyznam ci synu, że strasznie rozochociłem się, hejże ho!

Co za emocje, co za emocje! Idźmy dalej: narzędzie pracy polityka…

 

W tym samym czasie Nauczyciel mocuje się puszką, której nie może otworzyć. Sapie, złorzeczy.

NAUCZYCIE;

(do siebie)

No co za gnój.

OJCIEC

Tak! Doskonale! Hasło obok chyba sam odgadnę: środowisko naturalne polityków… oczywiście, gnojówka, przecież to proste.

 

Nauczycielowi udaje się otworzyć puszkę, co niepomiernie go raduje.

 

OJCIEC

Synu, też się cieszę synu. Kontynuujmy, proszę.

 

Nauczyciel próbuje trafić kawą do kubków, ale coś mu nie wychodzi, rozgląda się więc, za czymś, co ułatwi mu to.

OJCIEC

O, to może być ciekawe hasło: do masażu…

 

Nauczyciel szukając czegoś, dzięki czemu może zasypać kawę do kubków, bez efektów ubocznych zauważa lejek. Cieszy się.

 

NAUCZYCIEL

O, lejek!

 

OJCIEC

Doskonale synu! Jak ty to robisz?

 

NAUCZYCIEL

Stara krakowska szkoła, ojcze.

 

OJCIEC

Rozochociłem się, pójdźmy na sparing!

Drwal?

 

NAUCZYCIEL

Karczoch!

 

OJCIEC

Zapach sera feta?

 

NAUCZYCIEL

Fetor!

 

OJCIEC

(zakłopotany, ale daje radę)

Prezerwatywa dla emeryta?

 

NAUCZYCIEL

Flakon!

 

OJCIEC

Rdza na aucie?

 

NAUCZYCIEL

Je bak!

 

OJCIEC

Feministyczna odmiana imienia Maciej?

 

NAUCZYCIEL

Macica!

 

OJCIEC

Zawodowi żołnierze?

 

NAUCZYCIEL

Trepanacja!

 

OJCIEC

Niewidomy owad?

 

NAUCZYCIEL

Zaćma!

 

OJCIEC

Pas Egenii?

 

NAUCZYCIEL

Genitalia!

 

OJCIEC

Najlepszy środek na hemoroidy?

 

NAUCZYCIEL

Pupilek!

 

OJCIEC

Teściowa!

 

NAUCZYCIEL

Hmmm….to złożone pytanie…

 

OJCIEC

Zło żony, doskonale!

 

NAUCZYCIEL

Ojcze, kawa. Dokonała się. Ja też.

 

Z trudem przynosi Ojcu kawę. Ojciec jest podekscytowany.

 

OJCIEC

Ojtam, oj tam z kawą, kawusią, kaweczką. Co za emocje synu, co za emocje! A teraz oddajmy się relaksowi, dobrze?

 

NAUCZYCIEL

Tak ojcze. Oczywiście.

(do siebie)

Reńka, ja cię zabiję.

 

 

Obydwaj na swój komiczny sposób docierają do instrumentów. Zaczynają grać.

 

KONIEC

 

Przemo Saracen

Skomentuj

Zostaw komentarz, dziękujemy :-)