reklama na szczycie wpisu

 

Słowa mają wielką siłę. Potrafią łączyć. Budować wspólnotę. Zachęcać do działania. Dowartościować. Przekazać komunikat. Stworzyć napięcie, oczekiwanie przed nadchodzącą zmianą. Pobudzają myślenie. Tworzą wzorce zachowań międzyludzkich. Odpowiadają za nasze samopoczucie. Czasem maskują lub służą do ucieczki.

W Polsce roku dwa tysiące piętnastego słowa zbudowały Antysystemowców. Słowa mają ostrzegać, straszyć, budzić, przestrzegać, karcić, zapowiadać zmianę, wytworzyć napięcie, zbudować trzęsienie ziemi.
Przecież sukces Kukiza to w dużej mierze słowa. Owszem obudowanej emocją, gestem, ale jednak słowa. Umiejętnie dobrane, kierowane świadomie do wybranej grupy ludzi. Agresywne, żądające, niedopuszczające, wykluczające i konfrontacyjne.

„Sukces” Stonogi to również słowa. Mocne. Brutalne. Konfrontacyjne. Kolizyjne. Świadomie budujące konflikt i bezkompromisowość.

Oczywiście za słowami stoją ludzie, ich życiorysy, umiejętności i charaktery. Jednak tak, jak ludzie na całym świecie przywiązują się do symboli, bo potrzebują się z czymś utożsamić tak w naszym przypadku słowa są takimi właśnie symbolami.

Nie JOWy, jak w przypadku Kukiza. JOWy to głupkowate hasło paru cwaniaków, którzy wykorzystują je, by w

mediach zyskać jakieś spoiwo definiujące ich zwolenników.
Nie „Pierydolę System”, jak w przypadku Stonogi. To słowa. Kontestacja i jazda daleko za bandą.

PiSem i PO, czy też polską hehelewicą nawet nie ma się w tym przypadku co zajmować. PiS sprawnie przejmuje retorykę Platformy. Jako partia, która ma wyhodowany stabiln 30- procentowy trzon świetnie buduje swój wizerunek nowoczesnej konserwy. PO próbuje ratować co się da, bo jednak na budowaniu za unijne pieniądze przy jednoczesnej beznadziei osobistej obywateli (to określenie na mój użytek) nie da się zbudować państwa świadomych, zamożnych obywateli. Lewica to jakaś parodia, dajcie im jakąś salkę katechetyczną, niech tam się spotkają.

A więc zostają nam słowa. Oczywiście ich dobór uzależniony został od społecznego oburzenia, poczucia beznadziei i miotania się w miejscu. Mam przy tym wszystkim wrażenie, że to jednak tylko słowa. Hasła mające uwydatnić nowe siły, nowe zamiary, podkreślić gniew popierających i ich oczekiwania.

Naprawdę myślicie, że Kukiz, Stonoga, Narodowcy, Korwin są takimi kretynami, że chcą doprowadzić do upadku struktur, budżetu?

Wątpię. Pamiętacie, jak świat miał się zawalić po tym, jak Andrzej Lepper wraz z Samoobroną doszedł do władzy? Jak miała upaść gospodarka pod rządami koalicji PiS – LPR – Samoobrona? Przecież te partie używały niemal identycznego języka, jak dzisiejsi Antysystemowcy! Hm, mało kto pamięta, ale przecież i PO powstała, jako partia antysytemowa. Albo mam pamięć złotej rybki.

Polityczna sztafeta osiągnęła kolejny etap. Nie jestem jakimś szczególnym miłośnikiem Antysytemowców. Uważam jednak, że nie są to wariaci biegający z nożami w zębach, granatami w kieszeniach, trzymający kałachy w szafkach. Nie. Jestem przekonany, że to ludzie, którzy w odpowiednim momencie wesprą się fachowcami doświadczonymi w swych dziedzinach. Ludźmi, którzy mają bardziej świeże spojrzenie, ludźmi, którzy widząc, jak funkcjonują inne państwa, zachodzą w głowę myśląc: jak to jest, że w innych, niekoniecznie lepszych krajach wszystko funkcjonuje bardziej prosto, a u nas nie można.

Nie uważam Antysystemowców za wrogów fundamentów państwa. Tylko… czy zastanawialiśmy się, czy te nasze polskie fundamenty są na pewno właściwe?

Słowa Stonogi, Kukiza, Narodowców, Korwina są mocne. Często bardzo mocne. Wiem jednak, że są takie momenty w życiu, że człowiek dochodzi do ściany, za którą są tylko dwa wyjścia: bezsilność oraz brutalna walka o swoje i najbliższych.

Jeśli mają rządzić, nie widzę przeszkód. Widocznie musimy to przejść. A nuż urodzi się z tego coś dobrego? Widocznie nadszedł czas, by kowal zastąpił dentystę. Choć na moje oko, ten kowal wynajmie innego stomatologa. Może kontrowersyjnego, ale skutecznego.

Przemo Saracen

Skomentuj

Jeśli spodobał Ci się materiał, zostaw komentarz, proszę :)