reklama na szczycie wpisu

Jeśli przypadkiem znajdziecie się w pobliżu Lubina, a dokładniej w pobliżu Wrocławia (no dobra to jakieś 70 km od tego miasta), a jeszcze dokładniej na Dolnym Śląsku – koniecznie zajrzyjcie do mojego rodzinnego miasta, bo w końcu jest szansa, że Lubin, tak! Lubin przestanie kojarzyć się z kopidołami i trefnym piłkarskim klubem sportowym, a zacznie być postrzegany jako miasto przyjazne. Po prostu.

Nie, nie bredzę. Ale po kolei.

Jakoś nie mieliśmy w Lubinie szczęścia do miejsc, w których można było pójść, odpocząć, rzucić okiem i odetchnąć. Chodziliśmy jak te cielaki po mieście zazdroszcząc innym miastom ich atrakcji i miejsc, które pokazywalibyśmy z dumą przyjezdnym, gościom.

Teraz mamy. Jest nim Park Wrocławski.

dsc00876-800x600

 

Dlaczego taka nazwa? Jak mniemam, chodzi o położenie geograficzne, drogowe, czy jak je nazwiecie. W każdym razem Lubin leży na szlaku Szczecin – Zielona Góra – Wrocław.

Był sobie ten park. I tyle. Zapuszczony. Parę ławeczek, jakieś niedobitki latarni, bluzgające wieczorami krzewy i cuchnący stawek. Do tego parę pseudohuśtawek i tyle.

Aż tu… Chciałoby się rzec komiksowym dymkiem: WTEM! RAPTEM! WHAM!

Jednoosobowe władze Lubina, czyli prezydent powziął decyzję o przywróceniu Parku Wrocławskiego do życia. A w zasadzie o jego drastycznej przebudowie. Tak, by to miejsce zaczęło w końcu służyć, bawić i uczyć lubinian. Znaczy nas. Lubiniaków, mieszkańców Lubina.

dsc01035-800x600

 

Zaprojektowano zatem miejsce, które będzie oprócz tradycyjnego parku placem zabaw. Ale rozumiecie, takim wypasionym.

Z czasem powzięto decyzję o rozbudowie parku. W końcu to kawał terenu, 15 hektarów. Na dodatek jego urozmaicenie aż prosi się o poszerzenie jego funkcji. Koniec końców Park Wrocławski stał się… ogrodem zoologicznym! Naprawdę.

dsc01504-800x600

 

Oficjalnie nazywa się on Centrum Edukacji Przyrodniczej i oprócz chyba najbezpieczniejszych dla dzieciaków placów zabaw i urządzeń zabawkowych typu nowoczesne huśtawki, coś w rodzaju drabiny/wigwamu linowego, karuzel, piaskownic, zjeżdżalni, fontann itp. ma coś, co widziałem w Norwegii, a brakowało mi tego w Polsce – te urządzenia niejako wymuszają ćwiczenia, aktywność fizyczną, taki mimowolny aerobik sprawiający, że dzieciak nawet nie zdaje sobie sprawy, że w trakcie beztroskiej zabawy wzmacnia swoją sprawność i tężyznę fizyczną.

Oczywiście każdy, kto oprócz biegania po miniściance wspinaczkowej chciałby poćwiczyć szare komórki może pójść pograć w szachy, i to nie byle jakie. Nieopodal placów zabaw trafimy bowiem na pole o szerokości może 10 na 10 metrów, które jest niczym innym, jak szachownicą, zać piony sięgają uda. A zatem rozrywka intelektualna i ćwiczenia przenoszenia ciężarów (piony) w jednym, prawda.

A kto chce po prostu posiedzieć, ten znajdzie miejsce na jednej z wielu ładnych ławek, gęsto rozmieszczonych w całym parku.

dsc01618-800x600

 

Wspomniałem wcześniej coś o zoo, tak? Nie, to nie bełkot nawiedzonego blogera. Lubiński Park Wrocławski jest zwyczajnie czymś w rodzaju oddziału wrocławskiego ogrodu zoologicznego, które pomaga w doborze, opiece i badaniu przybyłych do Lubina zwierząt.

Większość z nich stanowią ptaki; od drobiazgu pokroju papużki falistej po dostojnego orła bielika. Wszystkie żyją w przestronnych wolierach, których w sumie może nam pozazdrościć wrocławskie ZOO. Znajdziecie tu również rzadkie puchacze, zarozumiałe pawie, ostrożne i przepiękne głuszce, łabędzie terrorystów, dostojne żurawie mandżurskie i wiele innych gatunków.

Jednak czymże byłby rodzinny park bez zwierzęcej radości dla dzieci? To dla nich zbudowana została „sekcja kopytna podtypu gospodarskiego”, czyli dziedziniec pełen osiołków, kucyków, świnek, królików, koźlaków, czy owieczek.

dsc02076-800x600

 

I Na koniec szlak dinozaurów, na którym rozmieszczono naturalnej wielkości repliki tych prehistorycznych gadów.

Ozdobą jest… nie, nie T- rex, który choć wygląda imponująco, to blednie przy brachiozaurze górującym ponad drzewami. Jest on widoczny nawet dla kierowców jadących trasą Zielona Góra – Wrocław.

W centrum parku znajduje się budynek edukacyjny, który pełni również funkcję kawiarni. To tutaj wycieczki szkolne mogą odbyć zajęcia edukacyjne, a pozostali zwiedzający napić się czegoś, lub po prostu odpocząć. Od czasu do czasu odbywają się plenerowe gry, biegi, wystawy fotograficzne.

dsc06080-800x600

 

Tak, tak – możecie nie podzielać mojego zachwytu nad Parkiem Wrocławskim. Rozumiem. Jednak dla mnie, rodowitego lubiniaka jest to rzeczywisty powód do dumy i miejsce godne polecenia. Bo w końcu mamy serce miasta.

Miejsce, w którym można się spotkać, porozmawiać, posiedzieć. Obejrzeć zwierzęta. Miejsce bezpieczne i czyste.

Miejsce, do którego chce się wracać. Aha, no i darmowe. Czy można chcieć czegoś więcej? Tak! Nowych dinozaurów i zwierząt!

Przemo Saracen

dsc06749-2-800x600

dsc03142-800x600

 

Skomentuj

4 KOMENTARZE

  1. Byłem kilka dni temu. Porażka totalna. Syf w basenach. Rozumiem, że sa upały, ale bez przesady. Obok plynie rzeka, ale nikt nie pomyslal ze dobrze by bylo podlaczyć pompy i zlewać teren.
    klatki w środku pozarastane i zachwaszczone, jak w menelni.
    Park rzeczywiscie piekny, ale na detalach wywalacie sie po całości.

  2. Chodzę z dziećmi w każdą sobotę. Piękne miejsce, choć zapewne drogie w utrzymaniu. Przepiękny plac zabaw, radosne kozy, odrapane niestety dinozaury i wdowiec łabędź. To dobrze, że w internecie jest coś o naszym lubińskim Parku, bo niestety strona internetowa tego przybytku straszy – jest nieporadna, nieaktualna i zła pod każdym względem. Wstyd.

Dodaj komentarz