reklama na szczycie wpisu

W Norwegii jest miejsce gdzie spadł Księżyc! Jestem przekonany, że wielu z was mieszkających w dystrykcie Rogaland, albo przynajmniej odwiedzających tę część Norwegii, poznało miejsce nazywane Manafossen.

Wodospad Manafossen, jest jednym z obowiązkowych punktów, wycieczkowych marszrut w tym regionie. Rzeczywiście, uplasowany na dziewiątym co do wielkości, miejscu w Norwegii, wodospad jest naprawdę wyjątkowej urody, i posiada też wiele twarzy.

Zauważyłem, że większość turystów, zaspokaja swoją ciekawość tym miejscem, kończąc wędrówkę przy pierwszym punkcie widokowym, gdzie po krótkiej sesji zdjęciowej, ruszają w drogę powrotną, nie zdając sobie sprawy z tego, jakie cuda czekają na nich dalej.. Jak wspomniałem, wodospad ma wiele twarzy, które jedna po drugiej, poznamy kontynuując wędrówkę dalej w kierunku doliny Man.

Zadziwiający, trochę tajemniczy krajobraz, przesycony wilgocią rozbijanej o skały, kaskady wodnej, sprawia, że wędrując wyżej ku dolinie Man, przekraczamy granicę rzeczywistości. W pewnym momencie, wychodzimy wprost na dolinę, której piękno potrafi odebrać rozsądek.

Oprócz strumienia, płynącego wzdłuż doliny, wypełniającego swoim szemraniem całe otoczenie, zobaczymy w oddali, zabudowania wiejskiej farmy, która była zamieszkana aż do roku 1915.

Istnieją zapiski, które dokumentują zasiedlenie tego miejsca, już we wczesnym średniowieczu. Dziś, farma służy jako schronisko turystyczne, i ponieważ usytuowana jest tuż obok strumienia, może być atrakcyjnym miejscem na biwak. Sama nazwa Man czyli Księżyc, wyjątkowo trafnie oddaje specyfikę piękna tego miejsca. Dolina Księżyca i Księżycowy wodospad, to prawdziwa kraina baśni.

W przeszłości, w Księżycowej dolinie, żyło małżeństwo gospodarzy, Tron i Runhild. Ciężko pracowali, wykonując każdego dnia gospodarskie prace, i wychowując gromadkę swoich pociech. W ciągu dnia, słychać było krzyki rozbawionych dzieci, i wesołe dzwonki owiec, pasących się wokół gospodarstwa.

Wieczorami, w oknach wiejskiej chaty, migotały płomyki naftowej lampy, a całą dolinę wypełniał zapach świeżo wypiekanego chleba. Gdy z czasem, dzieci starych już gospodarzy, wyprowadziły się do dorosłości, a schorowana gospodyni, syta życia, odeszła do wieczności, gospodarz Tron został sam. Twardy z charakteru, ale kruchy w sercu, Tron przepełniony tęsknotą, wychodził nocami ze swojej chaty by rozmawiać z Księżycem.

Nie potrafił jednak znaleźć odpowiednich słów, w których mógł by zawrzeć swoją tęsknotę. Wszystkie wydawały się zbyt ciężkie, by wzlecieć. Przypomniał sobie jedną z kołysanek, jaką Runhild nuciła wieczorami swoim dzieciom, i w tę ciepłą, spokojną melodię, ubrał wszystkie swoje słowa tęsknoty, jaką nosił w sercu.

Niski, dumny, męski głos, śpiewem wypełniał całą dolinę, a Księżyc poruszony głębią smutku, począł ronić Księżycowe łzy, pokrywając srebrem całą dolinę i wypełniając wody strumienia.

Jeżeli będziecie mieli okazję, by raz jeszcze odwiedzić Manafossen, postarajcie się pójść dalej do doliny, i spędzić tam chociaż jedną noc. Kto wie, może ukołysze was do snu, dumna i ciepła kołysanka, a rano zbudzicie się pokryci srebrem…

foto: Przemysław Saracen

Skomentuj

1 KOMENTARZ

Skomentuj korzystając z FB, G+, Disqus lub tradycyjnego systemu komentarzy!