reklama na szczycie wpisu

Bądźmy szczerzy, bez choćby podstawowej znajomości języka norweskiego jesteś spalony w krainie fjordów. Może popracujesz jako popychadło przez jakiś czas, ale niestety gdy przyjdzie zima i będziesz musiał zarejestrować się w Navie zaczną się problemy.

Oczywiście możesz zażądać tłumacza, do czego masz w Norwegii niezbywalne prawo, jednak umówmy się – jeśli nie znasz żadnego obcego języka, to jesteś w dupie. No chyba, że rzucisz półgębkiem „jeg trenger tolk”. Tyle, że często okazuje się, iż tłumacza niet, a Zdzicha nie ma pod ręką i co wtedy?

Zachęcam cię do poświęcenia choćby 20 minut dziennie na poznanie kilku norweskich słów. I oczywiście ich wymowy. Już legendarne wśród Polaków jest słowo „du” czyli „ty”. Wymawiane przez naszych twardo brzmi jak „do” czyli klop. Przyznasz, że mówienie do kierownika per „klop” jest takie sobie? No właśnie.

No dobrze. Nie poświęcaj nawet tych 20 minut, bo przecież po pracy maszy tyle niezbędnych zajęć, jak ćmienie fajeczki, picie piwa, czy klepanie bzdetów, jacy to są Norwegowie. Poświęć niespełna 10 minut na przyswojenie paru słówek. Jeśli nie czujesz się na siłach, by robić to samodzielnie, a wstydzisz się przed Zdziśkiem, skorzystaj z gotowca, który znajduje się poniżej. Powodzenia!


Oczywiście zamiast oglądać/słuchać możesz kupić sobie coś bardziej praktycznego. Poniżej możesz wybrać sobie sklep, w którym kupisz naprawdę przydatne fiszki do nauki języka. Możesz używać ich i na kwaterze, i podczas wyjazdu na hyttę, ale również w autobusie wiozącym Cię do pracy, podczas przerwy śniadaniowej, czy czasie lotu.


Skomentuj

Jeśli spodobał Ci się materiał, zostaw komentarz, proszę :)