reklama na szczycie wpisu

Dyskusja w Senacie dotycząca in vitro to tylko jeszcze jeden przykład na to, że instytucja ta jest zbędna.

Zlikwidowania tej zbieraniny kretynów i oszołomów chciał zdaje się Palikot, ale wystrzeliliście go w kosmos, zatem nie widzę dziś nikogo, kto mógłby zrealizować ten postulat.

Ale przecież nie o tym miałem rzekać. Chodzi mi o prowadzenie polityki, kampanii, rozgrywaniu publicznie strategii politycznych w wakacje. Ludzie, przecież na własnej skórze przećwiczyliśmy to, że ten okres jest nieskuteczny. Wszelkie sondaże poparcia, wszelkie prognozy i analizy na ich podstawie są z nosa wzięte.

Ludzie, którzy jadą na wczasy na działkę, a w najlepszym razie nad morze, w góry, czy za granicę naprawdę nie interesują się tym, co w politycznej trawie piszczy. Nikt po prostu.

Pan pije piwo i lega na kocyku wędkując. Pani lega na kocyku nasmarowana opalaczem i łapie raka. Dzieci wariują z radości przy tablecie. To wspólne, cudowne i beztroskie wczasowanie naprawdę oderwane jest od wszelkiego życia codziennego, bo po to jest urlop. Po to są wakacje.

Niedawno, podczas ataków terrorystycznych w Tunezji pół kraju oburzało się pokazując turystów polskich wracająch z urlopu w tym ładnym kraju. Jakież było oburzenie, gdy ludków paru widząc obecną niedaleko nich kamerę zaczęło się wygłupiać. Och, ach, cóż za bydlaki, tam ludzie w Tunezji giną, a oni, och, ach!

No jakby tu powiedzieć. To jak ludzie spędzają czas to naprawdę ich sprawa. Wiem, że wszyscy żyjemy w kraju, gdzie każdy je bezę nożem i widelcem, chodzi w garniturze na działkę, uśmiecha się do sąsiadów i na każdym kroku pomaga bliźniemu. Wieczory spędzamy na kulturalnej konwersacji przy lampce wina dywagując nad najnowszym dziełem Pendereckiego i rozważając losy ojczyzny naszej na tle wydarzeń w Grenlandii.

Odwróćmy się od telewizyjnych marzeń o Polsce. Wszyscy jesteśmy ludźmi, jak to mówią. I cóż, tak to już jest w demokratycznym kraju, że część jest jaśnie oświecona, część mniej, a część jest zwyczajnie tępa.

Nie mam zbytnich oczekiwań wobec ludzi. Jesteśmy w świecie dorosłych. Nie oburzam się, gdy kogoś średnio obchodzi los mordowanych w Tunezji czy innych Pcilandach ludzi. Powiem szczerze, że mnie też średnio obchodzi.

Bardziej interesuje mnie los moich bliskich i zapewnienie im godnego bytu.

Wolałbym, by tym właśnie zajęli się analitycy sondaży, ruchawki politycznej, czy wirtualnych koalicji i kukizowych drgawek. Póki co ludzie są na wakacjach. I to jest dla nich najważniejsze.

A ja? Czasem odpoczywam. Odpoczywam od polityków, zgiełku medialnego. Po prostu mam go gdzieś. Czasem wypiję piwo, legnę na glebę, beknę albo puszczę bąka.

A losami prześwietnej Rzeczpospolitej przejmę się po wakacjach.

Przemo Saracen.

Skomentuj

Skomentuj korzystając z FB, G+, Disqus lub tradycyjnego systemu komentarzy!