reklama na szczycie wpisu

Jeśli zdarzyło się komuś z Was zobaczyć przed norweskim domem miotłę wiedzcie, że niekoniecznie oznacza to zapowiedź sprzątania obejścia, dnia z Harrym Potterem, lecz jest nawiązaniem do wielkanocnych tradycji kraju.

Norwegia jest idealnym przykładem przemieszania się sag, historii, tradycji i religii, o czym pisałem między innymi w historii o Świętosławie, która podbiła Skandynawię, czy pomnika Sverd I Fjell w Stavanger.

W ten właśnie dzień czarownice organizowały swoje święta, czyli sabaty. Odbywały się np. na Bloksbergu, Hekkenfjell, Lydehornie czy Blakulli.

A ponieważ nie każda z wiedźm miała w tym dniu swój środek lokomocji, zdarzało się, że potrzebowała środka lokomocji. Czasem był to koń, czasem baran lub kozioł. Przyznam, że widok wściekłej czarownicy jadącej barankiem na sabat działa na wyobraźnię.

W jakiś sposób ludzie wierzyli również, że czarownice odstrasza stal, dlatego mocowali ją w łóżkach i budynkach gospodarskich.

Z czasem ludzie postanowili wystawiać przed domy miotły, by czarownice oszczędziły im zwierząt i mogły normalnie udać się na zwój zlot, a na południu ludzie bili przed świtem w dzwony, by uziemić czarownice, zanim ruszą na swój zlot.

Z czasem wierzenie to stało sie elementem wielkanocnej tradycji.

Wielki Czwartek w niecodzienny sposób nawiązuje tutaj do Jezusa. Mianowicie mężczyźni nie powinni w tym dniu używać ani siekiery ani noża. Dlaczego? A dlatego, bo w tym właśnie dniu wyciosano krzyż, na którym ukrzyżowano Jezusa.

Kobiety nie mogły robić na drutach, gdyż przypominały one włócznię, którą przebito bok Jezusa.

Tak na marginesie te zwyczaje każą mi poszukać w odmętach norweskiej historii bajek i legend (nie sag), które kryją w sobie wiele mądrości ludowych i stanowią grunt do zrozumienia dzisiejszych Norwegów.

Wróćmy do Wielkiego Czwartku, który oprócz sabatu czarownic, uziemiania ich, zakazu robienia swetrów używania noża potrafi dać radość młodym i starym bykom. Znaczy tym z panów, którzy lubili pochwalić się jak największą ilość panien i niepanien, z którymi robili to i owo.

O co chodzi? Już mówię. Dawno, dawno temu kobiety robiły z różnokolorowych nici coś w rodzaju laleczek. Cały trik polegał na tym, że w Wielki Czwartek chodzili i nagabywali ten panny, by te oddały im jak największą ilość takich laleczek. I one biedne, zapewne aby odpędzić się od nich przypinały im na piersi takie laleczki właśnie.

Który z panów zgromadził większą ilość dekoracji ten wygrywał. Za to dla tych, którzy szukają miłości mam dobrą informację. Ponoć sprawdza się stuprocentowo:

W noc Wielkiego Czwartku włóż w lewy but monetę. Wtedy na bank przyśni ci się twój ukochany. Albo ukochana 🙂

Przemek Saracen

Jutro słów parę o Wielkim Piątku w norweskiej tradycji.

Skomentuj

Skomentuj korzystając z FB, G+, Disqus lub tradycyjnego systemu komentarzy!