reklama na szczycie wpisu

Są takie miejsca na Ziemi, w których najbardziej banalne czynności urastają do rangi problemu.

Ot, takie wyjście na zakupy. Co za problem wyjść w podkoszulku, trampkach i kupić świeże pieczywo, albo zgrzewkę napoju? Albo jeszcze bardziej banalnie: idziemy do toalety za większą potrzebą, naciskamy spłuczkę, a resztę bierze na siebie kanalizacja. Albo grill. No bierzesz mięsko, grill i biesiadujesz przy piwie po prostu.

Sytuacja zmienia się, gdy trafiamy w najbardziej zimne miejsce na świecie.

W 1933 roku zarejestrowano tam przeszło – 71 stopni Celsjusza! Witajcie w rosyjskiej wsi Ojmiakon na Syberii.

Przyznam, że sam fakt, iż mieszkają tam W TAKICH warunkach ludzie tworzący małą społeczność, na dodatek jakoś funkcjonujących jest dla mnie nie do pojęcia.

Jedni mówią, że to mała wieś, ale czy pięciuset mieszkańców oznacza, że jest to miejsce małe? No nie wiem.

No w każdym razie pierwsze pytanie brzmi: jak tam dojechać?

Postanowił się o tym przekonać Nowozelandczyk Amos Chapple – fotograf, który na własne oczy postanowił przekonać się, jak w ogóle można żyć w takich warunkach. I jak postanowił, tak zrobił.

Jednak najpierw musiał odpowiedzieć sobie na zadane wcześniej pytanie: jak tam dojechać?

Najpierw trzeba dotrzeć do liczącego trzysta tysięcy mieszkańców Jakucka, w którym zwyczajowa temperatura w zimie wynosi -34 stopni Celsjusza. Potem trzeba przetrwać 48- godzinną jazdę (mimo iż wujek Google mówi o 20 godzinach podróży). A potem to już z górki. Ale najpierw trzeba kupić jakiś prowiant na drogę:

Witajcie w Ojmiakonie!

W miejscu, w którym garaże są nieustająco ogrzewane, bo pozostawienie samochodu poza nimi sprawia, że pojazd zmienia się w bryłę lodu.

W miejscu, w którym ze względu na pogodę higiena nie jest najważniejszym powodem do zmartwień, a jeśli musisz iść za potrzebą, musisz skorzystać z toalet umieszczonych poza budynkami, bo ziemia jest tak zamarznięta, że ma jak wybudować kanalizacji.

W miejscu, w którym nawyki żywieniowe stanowią jedno z największych wyzwań. Jak zdobyć świeże warzywa i owoce, gdy temperatura dookoła to minus kilkadziesiąt stopni celsjusza?

To dlatego podstawową dietą omjakończyków jest mięso. Stosunkowo łatwe do zdobycia i przechowywania.

Człowiek ma to do siebie, że potrafi przywyknąć do niesprzyjających warunków, w którym musi żyć. Potrafi nawet rozmnażać się, rozwijać umiejętności, a czasem podporządkowywać sobie naturę. I pewnie tak jest w pewnym stopniu tu, na Syberii. To dlatego Ojmiakion liczy przeszło 500 mieszkańców, którzy jakoś tu żyją.

Wróćmy do Amosa Chapple`a, który zdecydował się udokumentować życie w tym niegościnnym miejscem.

Fotograf wie, jak dużym problemem jest temperatura otoczenia, zmiany ciepła itd. Tak było w tym przypadku. Na miejscu było na tyle zimno, że elementy aparatu po prostu zamarzają, a samo urządzenie potrafi przymarznąć do twarzy.

Nieoczekiwanie mechanizmy takie, jak zegarek i inne urządzenia zawierające w sobie różnego rodzaju mechanizmy potrafią nieoczekiwanie odmówić posłuszeństwa. Natura.

No dobrze, tyle się nagadałem, a tymczasem powinniście się skupić na zdjęciach Amosa Chapple`a dzielącego się ze światem swoją podróżą do najzimniejszego miejsca na Ziemi.

Txt: Przemek Saracen Foto: Amos Chapple

Skomentuj

1 KOMENTARZ

Jeśli spodobał Ci się materiał, zostaw komentarz, proszę :)